|
[Kinga
Paterka↓↓]
Myślę, że
warsztaty teatralne były wspaniałą przygodą, podczas której można było
dużo się nauczyć, poznać ciekawych ludzi i zatopić się w magicznym
świecie improwizacji.
Najtrudniejsze były dla mnie improwizacje jednoosobowe, gdzie trzeba
było wcielić się w jakieś zwierzę, czy zjawisko (np. wiatr). Myślę, że w
moim wypadku przeważała trema (przynajmniej na początku), która
dodatkowo utrudniała wykonanie zadania. Dzięki warsztatom nauczyłam się,
że należy skupić się na zadaniu, znajdować się w jego centrum, jak
najlepiej go wykonując. Przed wejściem na scenę powinniśmy być
rozluźnieni, zawsze
gotowi na swoja kolej. Musimy czuć się lekko, wtedy emocje i uczucia
przychodzą łatwiej. |
|
|
 |
| |
|
|
|
|
Bardzo
podobało mi się tworzenie etiud, krótkich scenek, podczas których sami
kreowaliśmy postacie. Dzięki temu mogliśmy pobudzić swoją wyobraźnię,
wymienić poglądy z innymi, aż w końcu stworzyć kilkuminutową scenkę,
przy której dobrze się bawiliśmy.
Improwizacje grupowe podczas których nie używaliśmy słów również były
interesujące. Trzeba szukać impulsów do tego, aby zrobić następny krok.
Nawet kiedy się nie poruszamy, to wewnątrz naszego ciała" jest ruch".
Pamiętajmy też o dynamice, o różnych ułożeniach ciał, w różnych
wysokościach. Jeżeli chodzi o to, co mi się nie podobało, to nie było
takich rzeczy:) czasami tylko brakowało mi komentarzy do niektórych
ćwiczeń, poza tym było super:)
Wydaje mi się, że dzięki warsztatom bardziej otworzyłam się na innych.
Przede mną jeszcze długa droga, aby stać się "mocniejsza na scenie".
Myślę, że te warsztaty były pierwszymi krokami, które zachęciły mnie do
dalszej pracy nad sobą. Uważam, że zajęcia były wartościowe, wiele z
nich wyniosłam, szkoda tylko, że takie krótkie;/...będę tęsknić.
Kinga
|
|
|
 |
| |
|
|
|
|
[Natalia
Węglarz↓↓]
Dziękuję
wszystkim za wspaniały czas.
Warsztaty nauczyły mnie tego, że z niczego można stworzyć wiele. Pod
wpływem impulsu, który kieruje do ciekawego działania. Uruchamia zmysły.
Pełna improwizacja...
Ćwiczenia partnerskie udowodniły, jak ważne jest zaufanie. Podobała mi
się różnorodność ćwiczeń. A także współpraca w grupkach, gdzie każdy np.
przy powstawaniu scenki mógł wyrazić swoją wizję.
Warsztat teatralny pozostawił w mojej pamięci wiele pomysłów na różnego
rodzaju działania - czy to samemu, czy z drugą osobą. Dowiedziałam się
co z czego, dlaczego i jak.
Warsztat wokalny pozytywnie mnie zaskoczył. Cieszę się, że mogłam poznać
technikę śpiewu "na krzyku" i nauczyć się wydobywania głębokiego
dźwięku. Bardzo podobały mi się ukraińskie pieśni, które poznaliśmy.
Dziękuję :)
Pozdrawiam
Natalia |
|
|
 |
| |
|
|
|
|
[Kasia
Orowiecka↓↓]
heeej aaaa
Piotrze!
Informacja
zwrotna...
Jestem bardzo zadowolona z całości warsztatu i ze sposobu prowadzenia.
Podobało mi się, że byłeś zarówno "w" grupie jak i obok, jako osoba
wspierająca i nieoceniająca - wytworzyło to ( ale chiba nie tylko to=)
atmosferę zaufania- dla mnie super!
Poszczególne zajęcia- wszystkie, ze śpiewem włącznie, bardzo ciekawe.
Jedyne co bym dodała to więcej pracy z tekstem, artykulacja i te
wszystkie straszne rzeczy ; ) no i może intensywniejsze rozgrzewki i
bardziej zrównoważony relaks ( zdaje się, że dopiero po jakimś czasie
zaczęliśmy robić takie muczo relaksum ćwiczenia... albo nie pamiętam
dokładnie teraz, ale pamiętam chwilowe poczucie braku =)
Ogólnie-super! A i ewentualnie- polskie pieśni. o tak.
Tyla.
Dziękuję raz jeszcze muczo. Łoczy sie mie łootwarły na trochę trochę
bardziej =)
Kasia
Orowiecka |
|
|
 |
| |
|
|
|
|
[Basia
Gałczyńska↓↓]
Na
warsztaty trafiłam drogą internetową, szukałam miejsca, gdzie mogłabym
rozwinąć swoją świadomość aktorską, gdyż moim życiowym celem jest
Akademia Teatralna, poznać nowe zakątki świata teatralnego i popracować
nad sobą. Warsztaty prowadzone przez Piotra Filonowicza dały mi tę
możliwość w pełnym zakresie.
Narzędziem
pracy aktora jest ciało i jego głos. Nie brakowało na zajęciach ćwiczeń,
które pozwalałyby otworzyć oczy i umysł na to, jak nasza sylwetka
zachowuje się na scenie, w jakim punkcie nasz głos brzmi najlepiej.
Różnego rodzaju ćwiczenia rozluźniające, oddechowe pozwalały lepiej,
mocniej i przede wsztystkim swobodniej czuć się na scenie.
Najbardziej
byłam zadowolona z prób improwizacji. Poznałam na czym tak naprawdę ona
polega. Próby te były jak najbardziej zróżnicowane, co dawało możliwość
sprawdzenia się w sytuacjach podyktowanych przez różne warunki. Ale
również wiele zdarzeń, charakterów przybieranych postaci uczestnicy
wymyślali sami, dzięki temu rozwijała się nasza wyobraźnia. Zabawy przy
tym było nie mało :-) |
|
|
 |
| |
|
|
|
|
Praca w
grupach nad etiudami była bardzo ważna, ponieważ należy wykazać się w
niej umiejętnością słuchania drugiego człowieka i jego pomysłów,
otwierania świadomości na czyjąś wizję. Uczyliśmy się pracować z innymi
ludźmi.
Indywidualna praca nad tekstem nie trwała długo, ale wystarczyła, aby
zyskać cenne wskazówki jak dalej działać, co poprawić.
Jeśli
chodzi o jakiś minus tych warsztatów, to zaliczę tylko niewielkie
improwizowanie do muzyki. Tego mi trochę brakowało, ale nie na tyle, aby
zamazać całe barrrdzo pozytywne, magiczne wrażenie, jakie pozostawił u
mnie warsztat.
Dużo dały
mi także zajęcia ze śpiewu ludowego prowadzone przez Ewę Wróbel.
Oczekiwałam, że wydłużę swój oddech i wzmocnię głos. Nauka śpiewu
ludowego jest doskonałą okazją, aby płuca lepiej pracowały, a głos był
poddawany pięknej, silnej emisji.
Mam
wrażenie, że przez te 7 dni warsztatów teatralno-wokalnych moje ciało,
mój umysł, moja wyobraźnia dużo zyskały. Bardzo chętnie wybrałabym się
raz jeszcze na tydzień intensywnej pracy nad sobą.
Zrozumiałam, na czym polega bycie na scenie.
Co moje
oczy widziały, co moje uszy słyszały, tego nigdy nie zapomną :-)
Dzięki
Piotr!!!
Basia
Gałczyńska
|
|
|
 |
| |
|
|
|
|
[Anna
Opalińska↓↓]
Mój
raport...
Pierwszego
pozytywnego uczucia doznałam szukając miejsca warsztatów – Akademii
Sztuki i Kultury. Schowana bestia jak nie wiem co. Gdy już wreszcie
dotarłam do celu zostałam przywitana ciepłym uściskiem dłoni. „Oho miła
współpraca będzie” – pomyślałam. Trochę się pomyliłam... bo współpraca
była nie tylko miła, lecz i przyjemna i owocna i... dużo byłoby tych „i”
a trzeba zająć się też innymi kwestiami. Piotr – bo tak się do niego
„mogliśmy” zwracać ;) – okazał się nie tylko równym gościem, ale przede
wszystkim świetnie przygotowanym do pracy reżyserem. Zajęcia
rozpoczęliśmy od ćwiczeń integracyjnych i zapamiętywania swoich imion.
Uważam to za świetny początek, bo dzięki temu szybko się zgraliśmy i
stworzyliśmy jeden zespół. Szybko się przekonałam, że do pracy na scenie
jest to niezbędne i nigdy nie zbudujemy dobrej sztuki bez porozumienia w
grupie. |
|
|
 |
| |
|
|
|
|
Podczas
warsztatów nauczyłam się obserwowania partnera na scenie. Wykonaliśmy
dużą ilość ćwiczeń partnerskich, które miały nam uświadomić, że tak
naprawdę jesteśmy od siebie uzależnieni. Jedno działanie pociąga drugie
i trzeba być nie tylko uważnym obserwatorem, ale również być elastycznym
w stosunku do impulsów wysyłanych przez partnera. Kolejnym ważnym
elementem w grze z jakim musieliśmy się zmierzyć był kontakt wzrokowy. Z
pozoru tak banalne zadanie jak poruszanie się po przestrzeni wpatrując
się w oczy stojącej koleżanki czy kolegi w pięć minut pokazało jak wiele
zależy od choćby jednego mrugnięcia, nie wspominając już o dystansach.
Niekiedy nie rozumiałam skąd wzięło się dane ćwiczenie na warsztatach
teatralnych, myślałam, że to nie ma najmniejszego związku ze sztuką
aktorską, ale nim się zorientowałam a już jakieś z tych „bezsensownych”
ćwiczeń wykorzystywałam w etiudzie. To mi się bardzo podobało: wszystko
miało swoje uzasadnienie i miejsce na scenie. |
|
|
|
| |
|
|
|
|
Strasznie
miło zaskoczyłam się pracą nad tekstem. Byłam pewna, że wyglądać to
będzie tak, że jedna osoba mówi a reszta ziewa. Jednak Piotr na przekór
moim oczekiwaniom podyktował wcześniej losowo ustalonym grupom po cztery
nie mające ze sobą logicznego związku zdania i kazał z nich zbudować
scenę. W czasie gdy grupy pracowały, on w osobnej sali wyciskał soki z
dwóch-trzech osób mówiących teksty. Rozwiązanie to było bardzo korzystne
dla wszystkich, bo nikt się nie nudził, a i ci co prezentowali swoje
monologi nie mieli za wielu świadków przy swojej ciężkiej pracy... Każdy
miał do dyspozycji swoje pół godziny, podczas której uwaga głównego
prowadzącego była skupiona tylko na nim. Wówczas prezentowaliśmy na
początku własną interpretację wybranego przez siebie tekstu a potem
tekst ten odgrywaliśmy w różnych zadaniach aktorskich, niekiedy wręcz
sprzecznych i nie pasujących do sensu treści. Tego typu działanie
podobało mi się najbardziej, rozwinęło mój warsztat aktorski i pokazało
ile różnych emocji można wyciągnąć z jednego tekstu. |
|
|
|
| |
|
|
|
|
Praca nad
scenami umożliwiła wykazanie się swoją wyobraźnią i kreatywnością. Długo
ćwiczyliśmy umiejętność improwizowania. Wszystko to co robiliśmy jeszcze
bardziej rozkochało mnie w aktorstwie. Nadzwyczajna atmosfera,
przeistoczenie zwykłej sali w przestrzeń teatralną, sympatyczne
nastawienie uczestników i prowadzącego, możliwość posługiwania się
rekwizytem... wszystko. Teraz w tym miejscu bardzo bym chciała
podziękować Piotrowi, bo mój dzisiejszy stosunek do przebytych
warsztatów to głównie jego zasługa. Obecnie teatr śni mi się po nocach i
nie szybko wybiję sobie go z głowy. Chciałabym nadal kształcić się w tym
kierunku, bo uczenie się tego wszystkiego co robiliśmy sprawiło mi
wielką radość i pomimo tych pięciu godzin dziennie w jednej sali nie
odczuwało się zmęczenia.
A teraz
króciutko o warsztatach wokalnych, które prowadziła Ewa Wróbel: bomba!
Nie sądziłam nigdy, że śpiew ludowy może przynieść tyle radości. Nigdy
mnie nie fascynowała ta forma muzyki... ot takie baby w kolorowych
spódnicach i kozakach piszczą na scenie. Bzdura! Poprzez nauczenie się
operowania białym głosem dopiero odkryłam moc mojego ciała. Dźwięki
wychodziły z każdej strony. A nauka pieśni ludowych (mimo że ukraińskich
czy rosyjskich) przywiązała mnie jeszcze bardziej do kultury naszych
przodków. Tak głęboko wryły się w moją pamięć, że do tej pory nucę je
niemalże w każdej chwili. Świetne doświadczenie, którego nigdy nie
zapomnę!
Nie ma wad.
Zbyt pozytywnie odebrałam ten tydzień aby wysilać moją pamięć do
przypominania sobie słabszych stron warsztatów. Oby tak dalej!
Powodzenia!
Anna
Opalińska |
|
|
|
| |
|
|
|
|
[Karolina
Mojeścik↓↓]
Warsztaty tego
typu, to dość specyficznie spędzony czas. Za każdym razem odkrywa się
tak naprawdę coś zupełnie innego. Nie podlega wątpliwości, że jestem
zadowolona - to jest chyba dla wszystkich oczywiste; nie mogło by być
inaczej :)
Szanowny
Piotrze - niskie ukłony: zawsze zainteresujesz grupę, poprowadzisz ją i
wyciągniesz na światło dzienne potencjał - cieszę się, że to pod
przewodnictwem Twojej osoby zaczynałam przygodę z taką pracą - pierwsze
warsztaty, weekendowe, to była kwestia bez precedensu, jak dla mnie i
trafiona od razu nie tyle w dziesiątkę, co w setkę! :) Dzięki tamtym
warsztatom postanowiłam pojechać na letnie, dłuższe, a teraz postanawiam
jeszcze trochę tę pracę porozciągnąć i spróbować regularnego ćwiczenia
;) Sposoby pracy nad sobą, które zostaną mi w pamięci na pewno, są
bardzo pomocne i faktycznie potrafią rozwijać - to też ważne. Przede
wszystkim sposób przekazu - to najważniejsze, a Ty jesteś osobą, która
łapie świetny kontakt, więc wszystko było zawsze jasne, można było
pracować.
Fakt, który
ceniłam i cenię, to kwestia tego, że jesteś przedstawicielem ginącego
gatunku, który czuje to, co robi, a nie tylko robi :) Co mam na myśli;
Ty nie musisz się starać by poprowadzić warsztat ciekawie - Twoja osoba
jest po prostu na tyle intrygująca dla otoczenia, że człowiek sam się
nakręca, by spróbować wejść w temat głębiej i pełniej.
Ponieważ to
było moje drugie zetknięcie z tematem, nie zaczynałam już od zera i
skupiałam się raczej na pojedynczych kwestiach, o których wiem, że mam
jeszcze z nimi problemy. Ważną sprawą jest łamanie swoich barier i
ciągłe pogłębianie samoświadomości. Zrozumienie swojego ciała, reakcji.
Odkrycie czasem powodów, blokad. Bez pracy nic się samo nie zrobi :)
Mam wielką
nadzieję, że ruszy tej projekt "Spotkanie rekonesans" - będę oblegała
listę osób bez wytchnienia! Bardzo, bardzo mnie to zaintrygowało -
świetna sprawa ! |
|
|
|
| |
|
|
|
|
Nowym
wyzwaniem była dla mnie część wokalna - Pani Ewa otworzyła we mnie nową
przestrzeń. Zawsze fascynował mnie głos, śpiew, muzyka. Skończyłam
pierwszy stopień szkoły muzycznej, a teraz zastanawiam się wciąż nad
drugim stopniem na kierunku związanym z wokalem właśnie.
Folklor i
śpiew biały, z jakim miałam okazję się zetknąć, dał mi okazję popracować
nad swoim głosem w sposób, którego wcześniej nie znałam i odkryć fakt,
że w tym świecie sprawdzam się całkiem nieźle i również nieźle się
czuję. Ćwicząc głos w tym kierunku można otrzymać wiele interesujących
'skutków ubocznych', którymi się zainteresowałam i, których obecność
mnie ucieszyła, ponieważ pozwoliła próbować nowych brzmień, nowego
sposobu wydobywania dźwięku, który był automatycznie mocniejszy,
podparty przeponą. Ćwiczenia dotyczące głębokości dźwięku, sposobu jego
obróbki i przekazywania już jako gotowego do odbioru - to było nie lada
wyzwanie, które zapaliło mnie do podjęcia dalszych działań w tym
kierunku; zamierzam podjąć warsztat stały, żeby spróbować coś z siebie
wykrzesać, jeśli to możliwe :)
Wychodząc poza
temat kwestii samych warsztatów - trzeba koniecznie wspomnieć o grupie -
grupa im większa, tym trudniej ją zgrać, ale bardzo się cieszę, że
mogłam poznać te wszystkie osoby i jestem pewna, że kontakty pozostaną
:)
Nieznającym -
gorąco polecam,
Wszystkich -
pozdrawiam
i... do
zobaczenia !
|
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
 |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|
| |
|
|
|