Warsztaty teatralno-wokalne

1-7.07.2007

Prowadzenie: Piotr Filonowicz i Ewa Wróbel

 

[Kinga Paterka↓↓]

 

Myślę, że warsztaty teatralne były wspaniałą przygodą, podczas której można było dużo się nauczyć, poznać ciekawych ludzi i zatopić się w magicznym świecie improwizacji.
Najtrudniejsze były dla mnie improwizacje jednoosobowe, gdzie trzeba było wcielić się w jakieś zwierzę, czy zjawisko (np. wiatr). Myślę, że w moim wypadku przeważała trema (przynajmniej na początku), która dodatkowo utrudniała wykonanie zadania. Dzięki warsztatom nauczyłam się, że należy skupić się na zadaniu, znajdować się w jego centrum, jak najlepiej go wykonując. Przed wejściem na scenę powinniśmy być rozluźnieni, zawsze
gotowi na swoja kolej. Musimy czuć się lekko, wtedy emocje i uczucia przychodzą łatwiej.

 

 

       

Bardzo podobało mi się tworzenie etiud, krótkich scenek, podczas których sami kreowaliśmy postacie. Dzięki temu mogliśmy pobudzić swoją wyobraźnię, wymienić poglądy z innymi, aż w końcu stworzyć kilkuminutową scenkę, przy której dobrze się bawiliśmy.
Improwizacje grupowe podczas których nie używaliśmy słów również były interesujące. Trzeba szukać impulsów do tego, aby zrobić następny krok. Nawet kiedy się nie poruszamy, to wewnątrz naszego ciała" jest ruch". Pamiętajmy też o dynamice, o różnych ułożeniach ciał, w różnych wysokościach. Jeżeli chodzi o to, co mi się nie podobało, to nie było takich rzeczy:) czasami tylko brakowało mi komentarzy do niektórych ćwiczeń, poza tym było super:)
Wydaje mi się, że dzięki warsztatom bardziej otworzyłam się na innych. Przede mną jeszcze długa droga, aby stać się "mocniejsza na scenie". Myślę, że te warsztaty były pierwszymi krokami, które zachęciły mnie do dalszej pracy nad sobą. Uważam, że zajęcia były wartościowe, wiele z nich wyniosłam, szkoda tylko, że takie krótkie;/...będę tęsknić.
Kinga

 

   
       

 

[Natalia Węglarz↓↓]

 

Dziękuję wszystkim za wspaniały czas.
Warsztaty nauczyły mnie tego, że z niczego można stworzyć wiele. Pod wpływem impulsu, który kieruje do ciekawego działania. Uruchamia zmysły. Pełna improwizacja...
Ćwiczenia partnerskie udowodniły, jak ważne jest zaufanie. Podobała mi się różnorodność ćwiczeń. A także współpraca w grupkach, gdzie każdy np. przy powstawaniu scenki mógł wyrazić swoją wizję.
Warsztat teatralny pozostawił w mojej pamięci wiele pomysłów na różnego rodzaju działania - czy to samemu, czy z drugą osobą. Dowiedziałam się co z czego, dlaczego i jak.
Warsztat wokalny pozytywnie mnie zaskoczył. Cieszę się, że mogłam poznać technikę śpiewu "na krzyku" i nauczyć się wydobywania głębokiego dźwięku. Bardzo podobały mi się ukraińskie pieśni, które poznaliśmy.
Dziękuję :)
Pozdrawiam
Natalia

   
       

[Kasia Orowiecka↓↓]

 

heeej aaaa Piotrze!

Informacja zwrotna...
Jestem bardzo zadowolona z całości warsztatu i ze sposobu prowadzenia.
Podobało mi się, że byłeś zarówno "w" grupie jak i obok, jako osoba wspierająca i nieoceniająca - wytworzyło to ( ale chiba nie tylko to=) atmosferę zaufania- dla mnie super!
Poszczególne zajęcia- wszystkie,  ze śpiewem włącznie, bardzo ciekawe. Jedyne co bym dodała to więcej pracy z tekstem, artykulacja i te wszystkie straszne rzeczy ; )   no i może intensywniejsze rozgrzewki i bardziej zrównoważony relaks ( zdaje się, że dopiero po jakimś czasie zaczęliśmy robić takie muczo relaksum ćwiczenia... albo nie pamiętam
dokładnie teraz, ale pamiętam chwilowe poczucie braku =)

Ogólnie-super! A i ewentualnie- polskie pieśni. o tak.
Tyla.

Dziękuję raz jeszcze muczo. Łoczy sie mie łootwarły na trochę trochę
bardziej =)

 

Kasia Orowiecka

   
       

[Basia Gałczyńska↓↓]

 

Na warsztaty trafiłam drogą internetową, szukałam miejsca, gdzie mogłabym rozwinąć swoją świadomość aktorską, gdyż moim życiowym celem jest Akademia Teatralna, poznać nowe zakątki świata teatralnego i popracować nad sobą. Warsztaty prowadzone przez Piotra Filonowicza dały mi tę możliwość w pełnym zakresie.

 

Narzędziem pracy aktora jest ciało i jego głos. Nie brakowało na zajęciach ćwiczeń, które pozwalałyby otworzyć oczy i umysł na to, jak nasza sylwetka zachowuje się na scenie, w jakim punkcie nasz głos brzmi najlepiej. Różnego rodzaju ćwiczenia rozluźniające, oddechowe pozwalały lepiej, mocniej i przede wsztystkim swobodniej czuć się na scenie.

 

Najbardziej byłam zadowolona z prób improwizacji. Poznałam na czym tak naprawdę ona polega. Próby te były jak najbardziej zróżnicowane, co dawało możliwość sprawdzenia się w sytuacjach podyktowanych przez różne warunki. Ale również wiele zdarzeń, charakterów przybieranych postaci uczestnicy wymyślali sami, dzięki temu rozwijała się nasza wyobraźnia. Zabawy przy tym było nie mało :-)

   
       

 

Praca w grupach nad etiudami była bardzo ważna, ponieważ należy wykazać się w niej umiejętnością słuchania drugiego człowieka i jego pomysłów, otwierania świadomości na czyjąś wizję. Uczyliśmy się pracować z innymi ludźmi.

 

Indywidualna praca nad tekstem nie trwała długo, ale wystarczyła, aby zyskać cenne wskazówki jak dalej działać, co poprawić.

 

Jeśli chodzi o jakiś minus tych warsztatów, to zaliczę tylko niewielkie improwizowanie do muzyki. Tego mi trochę brakowało, ale nie na tyle, aby zamazać całe barrrdzo pozytywne, magiczne wrażenie, jakie pozostawił u mnie warsztat.

 

Dużo dały mi także zajęcia ze śpiewu ludowego prowadzone przez Ewę Wróbel. Oczekiwałam, że wydłużę swój oddech i wzmocnię głos. Nauka śpiewu ludowego jest doskonałą okazją, aby płuca lepiej pracowały, a głos był poddawany pięknej, silnej emisji.

 

Mam wrażenie, że przez te 7 dni warsztatów teatralno-wokalnych moje ciało, mój umysł, moja wyobraźnia dużo zyskały. Bardzo chętnie wybrałabym się raz jeszcze na tydzień intensywnej pracy nad sobą.

 

Zrozumiałam, na czym polega bycie na scenie.

 

Co moje oczy widziały, co moje uszy słyszały, tego nigdy nie zapomną :-)

 

Dzięki Piotr!!!

 

Basia Gałczyńska

 

   
       

[Anna Opalińska↓↓]

 

Mój raport...

 

Pierwszego pozytywnego uczucia doznałam szukając miejsca warsztatów – Akademii Sztuki i Kultury. Schowana bestia jak nie wiem co. Gdy już wreszcie dotarłam do celu zostałam przywitana ciepłym uściskiem dłoni. „Oho miła współpraca będzie” – pomyślałam. Trochę się pomyliłam... bo współpraca była nie tylko miła, lecz i przyjemna i owocna i... dużo byłoby tych „i” a trzeba zająć się też innymi kwestiami. Piotr – bo tak się do niego „mogliśmy” zwracać ;) – okazał się nie tylko równym gościem, ale przede wszystkim świetnie przygotowanym do pracy reżyserem. Zajęcia rozpoczęliśmy od ćwiczeń integracyjnych i zapamiętywania swoich imion. Uważam to za świetny początek, bo dzięki temu szybko się zgraliśmy i stworzyliśmy jeden zespół. Szybko się przekonałam, że do pracy na scenie jest to niezbędne i nigdy nie zbudujemy dobrej sztuki bez porozumienia w grupie.

   
       

Podczas warsztatów nauczyłam się obserwowania partnera na scenie. Wykonaliśmy dużą ilość ćwiczeń partnerskich, które miały nam uświadomić, że tak naprawdę jesteśmy od siebie uzależnieni. Jedno działanie pociąga drugie i trzeba być nie tylko uważnym obserwatorem, ale również być elastycznym w stosunku do impulsów wysyłanych przez partnera. Kolejnym ważnym elementem w grze z jakim musieliśmy się zmierzyć był kontakt wzrokowy. Z pozoru tak banalne zadanie jak poruszanie się po przestrzeni wpatrując się w oczy stojącej koleżanki czy kolegi w pięć minut pokazało jak wiele zależy od choćby jednego mrugnięcia, nie wspominając już o dystansach. Niekiedy nie rozumiałam skąd wzięło się dane ćwiczenie na warsztatach teatralnych, myślałam, że to nie ma najmniejszego związku ze sztuką aktorską, ale nim się zorientowałam a już jakieś z tych „bezsensownych” ćwiczeń wykorzystywałam w etiudzie. To mi się bardzo podobało: wszystko miało swoje uzasadnienie i miejsce na scenie.

     
       

Strasznie miło zaskoczyłam się pracą nad tekstem. Byłam pewna, że wyglądać to będzie tak, że jedna osoba mówi a reszta ziewa. Jednak Piotr na przekór moim oczekiwaniom podyktował wcześniej losowo ustalonym grupom po cztery nie mające ze sobą logicznego związku zdania i kazał z nich zbudować scenę. W czasie gdy grupy pracowały, on w osobnej sali wyciskał soki z dwóch-trzech osób mówiących teksty. Rozwiązanie to było bardzo korzystne dla wszystkich, bo nikt się nie nudził, a i ci co prezentowali swoje monologi nie mieli za wielu świadków przy swojej ciężkiej pracy... Każdy miał do dyspozycji swoje pół godziny, podczas której uwaga głównego prowadzącego była skupiona tylko na nim. Wówczas prezentowaliśmy na początku własną interpretację wybranego przez siebie tekstu a potem tekst ten odgrywaliśmy w różnych zadaniach aktorskich, niekiedy wręcz sprzecznych i nie pasujących do sensu treści. Tego typu działanie podobało mi się najbardziej, rozwinęło mój warsztat aktorski i pokazało ile różnych emocji można wyciągnąć z jednego tekstu.

     
       

Praca nad scenami umożliwiła wykazanie się swoją wyobraźnią i kreatywnością. Długo ćwiczyliśmy umiejętność improwizowania. Wszystko to co robiliśmy jeszcze bardziej rozkochało mnie w aktorstwie. Nadzwyczajna atmosfera, przeistoczenie zwykłej sali w przestrzeń teatralną, sympatyczne nastawienie uczestników i prowadzącego, możliwość posługiwania się rekwizytem... wszystko. Teraz w tym miejscu bardzo bym chciała podziękować Piotrowi, bo mój dzisiejszy stosunek do przebytych warsztatów to głównie jego zasługa. Obecnie teatr śni mi się po nocach i nie szybko wybiję sobie go z głowy. Chciałabym nadal kształcić się w tym kierunku, bo uczenie się tego wszystkiego co robiliśmy sprawiło mi wielką radość i pomimo tych pięciu godzin dziennie w jednej sali nie odczuwało się zmęczenia.

A teraz króciutko o warsztatach wokalnych, które prowadziła Ewa Wróbel: bomba! Nie sądziłam nigdy, że śpiew ludowy może przynieść tyle radości. Nigdy mnie nie fascynowała ta forma muzyki... ot takie baby w kolorowych spódnicach i kozakach piszczą na scenie. Bzdura! Poprzez nauczenie się operowania białym głosem dopiero odkryłam moc mojego ciała. Dźwięki wychodziły z każdej strony. A nauka pieśni ludowych (mimo że ukraińskich czy rosyjskich) przywiązała mnie jeszcze bardziej do kultury naszych przodków. Tak głęboko wryły się w moją pamięć, że do tej pory nucę je niemalże w każdej chwili. Świetne doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę!

Nie ma wad. Zbyt pozytywnie odebrałam ten tydzień aby wysilać moją pamięć do przypominania sobie słabszych stron warsztatów. Oby tak dalej! Powodzenia!

 

Anna Opalińska

     
       

[Karolina Mojeścik↓↓]

 

Warsztaty tego typu, to dość specyficznie spędzony czas. Za każdym razem odkrywa się tak naprawdę coś zupełnie innego. Nie podlega wątpliwości, że jestem zadowolona - to jest chyba dla wszystkich oczywiste; nie mogło by być inaczej :)

Szanowny Piotrze - niskie ukłony: zawsze zainteresujesz grupę, poprowadzisz ją i wyciągniesz na światło dzienne potencjał - cieszę się, że to pod przewodnictwem Twojej osoby zaczynałam przygodę z taką pracą - pierwsze warsztaty, weekendowe, to była kwestia bez precedensu, jak dla mnie i trafiona od razu nie tyle w dziesiątkę, co w setkę! :) Dzięki tamtym warsztatom postanowiłam pojechać na letnie, dłuższe, a teraz postanawiam jeszcze trochę tę pracę porozciągnąć i spróbować regularnego ćwiczenia ;) Sposoby pracy nad sobą, które zostaną mi w pamięci na pewno, są bardzo pomocne i faktycznie potrafią rozwijać - to też ważne. Przede wszystkim sposób przekazu - to najważniejsze, a Ty jesteś osobą, która łapie świetny kontakt, więc wszystko było zawsze jasne, można było pracować. 

 

Fakt, który ceniłam i cenię, to kwestia tego, że jesteś przedstawicielem ginącego gatunku, który czuje to, co robi, a nie tylko robi :) Co mam na myśli;  Ty nie musisz się starać by poprowadzić warsztat ciekawie - Twoja osoba jest po prostu na tyle intrygująca dla otoczenia, że człowiek sam się nakręca, by spróbować wejść w temat głębiej i pełniej.

 

Ponieważ to było moje drugie zetknięcie z tematem, nie zaczynałam już od zera i skupiałam się raczej na pojedynczych kwestiach, o których wiem, że mam jeszcze z nimi problemy. Ważną sprawą jest łamanie swoich barier i ciągłe pogłębianie samoświadomości. Zrozumienie swojego ciała, reakcji. Odkrycie czasem powodów, blokad. Bez pracy nic się samo nie zrobi :)

Mam wielką nadzieję, że ruszy tej projekt "Spotkanie rekonesans" - będę oblegała listę osób bez wytchnienia! Bardzo, bardzo mnie to zaintrygowało - świetna sprawa !

     
       

Nowym wyzwaniem była dla mnie część wokalna - Pani Ewa otworzyła we mnie nową przestrzeń. Zawsze fascynował mnie głos, śpiew, muzyka. Skończyłam pierwszy stopień szkoły muzycznej, a teraz zastanawiam się wciąż nad drugim stopniem na kierunku związanym z wokalem właśnie.

Folklor i śpiew biały, z jakim miałam okazję się zetknąć, dał mi okazję popracować nad swoim głosem w sposób, którego wcześniej nie znałam i odkryć fakt, że w tym świecie sprawdzam się całkiem nieźle i również nieźle się czuję. Ćwicząc głos w tym kierunku można otrzymać wiele interesujących 'skutków ubocznych', którymi się zainteresowałam i, których obecność mnie ucieszyła, ponieważ pozwoliła próbować nowych brzmień, nowego sposobu wydobywania dźwięku, który był automatycznie mocniejszy, podparty przeponą. Ćwiczenia dotyczące głębokości dźwięku, sposobu jego obróbki i przekazywania już jako gotowego do odbioru - to było nie lada wyzwanie, które zapaliło mnie do podjęcia dalszych działań w tym kierunku; zamierzam podjąć warsztat stały, żeby spróbować coś z siebie wykrzesać, jeśli to możliwe :)

 

Wychodząc poza temat kwestii samych warsztatów - trzeba koniecznie wspomnieć o grupie - grupa im większa, tym trudniej ją zgrać, ale bardzo się cieszę, że mogłam poznać te wszystkie osoby i jestem pewna, że kontakty pozostaną :)

 

Nieznającym - gorąco polecam,

Wszystkich - pozdrawiam

i... do zobaczenia !